Najdłuższy blok świata – gigant z Łucka kładzie Karl-Max-Hof na łopatki
W ukraińskim Łucku, na skrzyżowaniu prospektów Sobornosti (Соборності) i Mołodi (Молоді), znajduje się prawdziwy architektoniczny fenomen. To słynny „Dom-Ul” (ukr. Будинок-вулик) – swoją pszczelarską nazwę zawdzięcza dzięki układowi bloków, przypominającym plastry miodu z lotu ptaka. Ze względu na swoje kolosalne rozmiary dzierży tytuł najdłuższego budynku mieszkalnego na świecie. To wszystko za sprawą ciągłości zabudowy, która po podliczeniu wszystkich załamań wynosi od 2775 m, aż do 3265 m – w zależności od zastosowanej metodologii. Tym samym deklasuje on swoich przeciwników z zachodu – wiedeński Karl-Max Hof i włoski Il Corviale, mierzące „zaledwie” 1100 i 1000 metrów. Nazywany jest przez miejscowych żartobliwie „Wielkim Murem Chińskim”. Niewątpliwie stanowi on fascynujący pomnik modernistycznej myśli architektonicznej i inżynieryjnego rozmachu. Oto jego historia.
Industrialny bum radzieckiego Łucka
Od roku 1964 Związkiem Radzieckim kierował Leonid Breżniew. Sytuacja ekonomiczna kraju w tym czasie była dobra, kolejna, ósma pięciolatka (tak nazywano 5-letnie plany gospodarcze w ZSRR) dawała stabilny, dosyć wysoki jak na warunki gospodarki socjalistycznej, wzrost w przemyśle i rolnictwie. Rosła liczba fabryk i kopalń na terenie wszystkich Republik. W kolejnym planie pięcioletnim, który rozpoczął się w roku 1971, zanotowano nawet, pierwszy raz w historii Związku Radzickiego, przewagę produkcji dóbr konsumenckich nad produkcją przemysłową. Trwało to aż do rozpoczęcia tzw. „epoki zastoju”, która rozpoczęła się około roku 1973 i charakteryzowała nikłym rozwojem gospodarki, a w końcu rosnącym kryzysem lat osiemdziesiątych.
Tymczasem Łuck na Ukrainie, to właśnie w latach 70-tych przeżył swój bum rozwojowy: prowadzono rozbudowę stref przemysłowych, budowano wielkie fabryki, otwierano zakłady, tworzono całe dzielnice mieszkaniowe. W dekadzie lat siedemdziesiątych populacja Łucka wzrosła prawie półtorakrotnie: z 93 tys. do 137 tys. mieszkańców. Ci wszyscy ludzie musieli gdzieś mieszkać.
Historia powstania giganta i unikalna architektura lat siedemdziesiątych
W realiach radzieckich z końca lat 60-tych nie funkcjonowało pojęcie wolnego, otwartego konkursu architektonicznego na nowe osiedla mieszkaniowe. Całość planowania miast opierała się na państwowych dyrektywach i partyjnych ustaleniach. Zlecenie na zagospodarowanie ogromnego, pustego obszaru nowego „33 Mikrorejonu” Łucka otrzymał Państwowy Instytut Projektowy. Było to zadanie odgórne: zaplanować nowoczesną dzielnicę sypialną dla rosnącej populacji miasta, w którym dynamicznie rozwijał się przemysł. Należy dodać, że lata 60-te w Związku Radzieckim były zdominowane przez monotonną, zabudowę z wielkiej płyty, gdzie szare bloki stawiano równolegle do siebie w równych rzędach, jak „od linijki”. Projektanci z Łucka postanowili się temu sprzeciwić.

Pierwszą jaskółką zmian architektury w Łucku stał się wspomniany wyżej „33 Mikrorejon”, część dzielnicy Zadworcowej. To właśnie tutaj architekci wykazali się wyobraźnią – zaprojektowali ten teren w formie „plastrów miodu” wzdłuż obecnych prospektów Mołodi i Sobornosti. Był to krok absolutnie nowatorski. To właśnie w tym projekcie pojawiły się rewolucyjne sześciokątne dziedzińce. Zastosowano tu specjalną, trójstronną sekcję blokową z bramami przejazdowymi i wbudowanymi lokalami usługowymi na parterze. Do tej pory, nie realizowano niczego podobnego w Związku Radzieckim. Podobne koncepcje dotarły do Kijowa znacznie później, a w samej stolicy Związku Radzieckiego typowy projekt sekcji trójstronnej zaprojektowano z piętnastoletnim opóźnieniem!
Duet ukraińskich architektów
Wspomnianą jaskółką zmian, był oczywiście gigantyczny blok mieszkalny, nazywany „Domem-Ulem” lub „Wielkim Murem Chińskim”. Za jego projekt odpowiadali ukraińscy architekci Wasyl Małowycia i Rostysław Metelnycki. Ich współpraca przy projektowaniu tego bloku, to fascynujący przykład synergii dwóch wybitnych umysłów, które potrafiły przechytrzyć sztywny radziecki system centralnego planowania.
Obaj byli absolwentami instytutów sztuki, posiadali ogromną wrażliwość estetyczną i szczerze nienawidzili monotonnej zabudowy „od linijki”, która masowo powstawała w tamtym czasie. Warto dodać, że pierwszy z nich, uważał się na pierwszym miejscu za artystę malarza a dopiero potem za architekta. Natomiast Metelnycki w ciągu swojego życia stworzył około 800 obrazów. To tłumaczy ich potrzebę stworzenia czegoś indywidualnego, wyłamującego się z przyjętych normatywów.

Dodatkowym argumentem za formą plastrów miodu, były silnie występujące na tym terenie wiatry. Zastosowanie ustawionych od linijki „chruszczowek”, które tworzyłyby na rozległym terenie „33 Mikrorejonu” nieprzyjemne „korytarze wiatrowe” byłoby złym rozwiązaniem. Natomiast struktura, przypominająca plaster miodu, pozwalała na ich rozbicie i stworzenie przyjemnego mikroklimatu w każdym z wielu podwórek.
Na pomysł nowego wariantu bloku, przeznaczonego na ich nowe osiedle Małowycia i Metelnycki wpadli podczas spaceru. Według wspomnienia drugiego z nich, przechodzili obok nowych bloków, mieszczących się przy ul. Lwowskiej w Łucku. Były to domy wykonane według projektu starej serii 1-438 z lat 50-tych. Brzydota tych bloków wręcz porażała dwójkę architektów-artystów. Postanowili zrezygnować z nudnego, równoległego stawiania bloków na rzecz struktury przypominającej plaster miodu.

W tym celu, postanowili wprowadzić modyfikacje, do dopiero co opracowywanej serii bloków 114-87, za którą odpowiadał Kijowski Instytut Architektury (ukr. КиївЗНДІЕП). Wielka płyta w tym czasie rządziła wśród wszystkich serii budynków w ZSRR, ale były to ceglane bloki o ulepszonym rozkładzie dla rodzin. Budulec ten bardziej nadawał się do stworzenia rozległej struktury o wielu załamaniach. Duet zwrócił się więc do Państwowego Komitetu Budownictwa, aby uzyskać odpowiednie zgody – na szczęście ich pomysł został przyjęty pozytywnie i można było przystąpić do właściwych prac.
Metelnycki jako ten bardziej doświadczony politycznie i zajmujący fotel Dyrektora wołyńskiej filii „Dipromisto” (Państwowy Instytut Projektowania Miast) pełnił rolę „dyplomaty” i powiadał za „przepchnięcie” ich eksperymentu przez biurokratyczną machinę państwa. Jest uznawany także za autora koncepcji urbanistycznej nowego „33 Mikrorejonu”, w tym „Domu-Ulu”.

Małowycia pełnił funkcję głównego architekta projektu technicznego. To on był „inżynieryjnym mózgiem” operacji. Wymyślił i zaprojektował innowacyjną, trójstronną sekcję blokową, która pozwalała łączyć standardowe proste bloki wspomnianej wyżej serii 114-87 pod kątem 120 stopni. Odpowiadał za rozplanowanie skomplikowanych korytarzy, klatek schodowych i układów mieszkań w tych załamanych narożnikach oraz zaprojektował charakterystyczne łuki przejazdowe dla samochodów i pieszych, które spinały kompleks w jeden funkcjonalny „plaster miodu”.

Niekończący się plac budowy
Budowa rozpoczęła w roku 1969 i trwała aż 11 lat. Wynikało to ze skali projektu. Budynek powstawał sukcesywnie – sekcja po sekcji. Gdy na jednym końcu danej odnogi robotnicy kładli fundamenty, na drugim ludzie już mieszkali i wieszali pranie na balkonach. Robotnicy ręcznie murowali przy użyciu białej cegły silikatowej. Wybrano ją ze względu na dobrą jakość wykończenia i estetykę – budynków z tej cegły nie trzeba było już dodatkowo tynkować, co przy takiej skali inwestycji dawało ogromne oszczędności czasu i materiału. Pomiędzy piętrami układano gotowe, żelbetowe płyty stropowe wielootworowe o rozpiętości od 5,4 do 6 metrów. Do ich podnoszenia i układania wykorzystywano ciężkie żurawie wieżowe. Murowanie z cegły wymagało czasu na wiązanie zaprawy, dlatego tempo budowy było siłą rzeczy wolniejsze niż przy konstrukcjach z prefabrykatów betonowych.

Zwykłe, proste sekcje bloku (były 4 i 8-piętrowe) budowano stosunkowo rutynowo. Prawdziwe wyzwanie inżynieryjne pojawiało się w momentach zagięć budynku. Gdy prosty odcinek dobiegał końca, ekipa budowlana musiała wdrożyć autorski projekt Wasyla Małowyci – trójstronną sekcję łączącą. Murarze wznosili w tych miejscach ściany pod precyzyjnym kątem 120 stopni. Wymagało to ogromnej dokładności, ponieważ błąd na etapie fundamentów lub niższych pięter doprowadziłby do odchyleń konstrukcyjnych na wyższych kondygnacjach i problemów ze spięciem całej bryły. W tych newralgicznych, narożnych punktach na poziomie parteru pozostawiano szerokie prześwity – wylewano potężne betonowe ramy i łuki, które miały służyć jako przejazdy dla samochodów i ciągi piesze między wielokątnymi podwórkami.
Zgodnie z radzieckimi normami planowania przestrzennego, budynek nie powstawał w próżni. Wraz ze wznoszeniem kolejnych sekcji mieszkalnych, od razu integrowano z nimi infrastrukturę.
Partery w wielu strategicznych punktach „Ula” od samego początku betonowano i murowano z myślą o usługach – podwyższano tam sufity i montowano duże witryny sklepowe. Równolegle z oddawaniem do użytku kolejnych ramion bloku, w promieniu 300 metrów od nowo zasiedlanych klatek budowano przedszkola, szkoły i alejki spacerowe, aby nowi mieszkańcy od pierwszego dnia mieli dostęp do pełnego „mikromiasta”.

Po 11 latach tej architektonicznej sztafety, w 1980 roku, ostatnia sekcja łącząca została ukończona, ostatecznie domykając kształt gigantycznego plastra miodu i tworząc najdłuższy nieprzerwany budynek mieszkalny na Ziemi. Powstał budynek mierzący w osi ciągłej 1750 metrów, ale jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie jego odgałęzienia, długość wzrasta do imponujących 2775 metrów (a niektóre najnowsze pomiary wskazują nawet na 3265 metrów). Składa się na niego kompleks połączonych ze sobą pod kątem 120 stopni, 38 budynków-sekcji, o zmiennej wysokości – 4 albo 8 pięter. Łącznie w około 3 tys. mieszkaniach, mieszka tam blisko 10 tys. osób.
Jednak ta niezwykła architektura rodziła też problemy. „Dom-Ul” to prawdziwy labirynt – nowi mieszkańcy i goście notorycznie się w nim gubią. Klatki schodowe i podwórka są do siebie uderzająco podobne – wejście w jeden z licznych łuków często kończy się wyjściem w zupełnie nieoczekiwanym miejscu. Starsi lokatorzy często ze śmiechem wspominają, że po wprowadzeniu się do kompleksu w latach 80, zmuszeni byli wynajmować taksówki, aby kierowca pomógł im odnaleźć właściwą klatkę.
Bloki serii 114-87
Zapoznaliśmy się już z historią najdłuższego bloku mieszkalnego na świecie. Teraz pora na parę informacji, dotyczących samego typu bloku. Jak już wspomniałem wyżek, za serię bloków 114-87, odpowiadał Kijowski Instytut Architektury (ukr. КиївЗНДІЕП). Początki tej serii sięgają lat 60-tych, gdy pojawiła się potrzeba zastąpienia masowo budowanych „chruszczowek” z serii 438, która nie była reprezentacyjna. Dodatkowo, chciano wprowadzić zmiany w samych układach i rozmiarach mieszkań, aby były bardziej dogodne dla rodzin.

Budynki serii 87 wznoszono z cegły układanej ręcznie – była to cegła ceramiczna, lub tańsza silikatowa, nadająca białą barwę budynkom. Ściany zewnętrzne były nośne, natomiast ściany wewnętrzne były możliwe do wyburzenia i zmiany układu mieszkań, ponieważ były z cegły lub bloczków gipsowych. Stropy wykonywano z prefabrykowanych żelbetowych płyt. Elewacja budynku była zostawiana w stanie surowym, lub pokrywana płytkami ceramicznymi. Dach był płaski, trójwarstwowy.

Zazwyczaj sekcja bloku była o układzie 4-mieszkaniowym, oczywiście zależało to od ułożenia sekcji – np. w narożnych były po 2 mieszkania na piętro. Budynki ośmiopiętrowe tej serii składały się głównie z mieszkań 2 i 3-pokojowych, natomiast w czteropiętrowych przeważały mieszkania 1-pokojowe. W zależności od modyfikacji serii bloku, mieszkania posiadały loggie lub balkony, o różnym rozmieszczeniu. Po raz pierwszy zastosowano zsypy na śmieci w budynkach. Wysokość sufitów wynosiła 280 cm. W standardzie wykończenia podłogi były pokrywane linoleum oraz wyposażane w kuchenki gazowe.

Rozmiar kuchni wynosił od 7,72 do 8,47 m². W mieszkaniach jednopokojowych łazienka była połączona z ubikacją, w pozostałych były rozdzielone. W przedpokojach montowano szafy wnękowe. Powierzchnia balkonu wynosiła 3,2 m², a głębokość loggi 1,2 m. Każde mieszkanie (oprócz parterowych) posiadały balkon lub loggie. Pokoje były nieprzechodnie i ich metraż wynosił od 11,51 do 19,94 m².

Autorami projektu tej serii byli architekci: O.I. Zawarow, B.S. Lewenberg, Ł.D. Kułykow, D.N. Jabłonski, W.W. Pawłenko.
Gigantyczne bloki
Wspomniane na samym porządku wpisu: Karl-Max Hof i Il Corviale, mierzące po 1100 i 1000 metrów to nie jedyne bloki-giganty. Nasz polski Falowiec z ul. Obrońców Wybrzeża w Gdańsku mierzy 800 metrów w linii prostej (tak jak powyższe). Natomiast najdłuższym polskim blokiem jest Przyczółek Grochowski z Warszawy, zaprojektowany przez małżeństwo Hansenów, który składa się z 22 oddzielnych budynków, zestawionych ze sobą w kształt litery „M”. Mierzy on łącznie 1,82 km. Warto również wspomnieć, o podobnym bloku do „Budynku-Ulu”, który został wybudowany kilka lat po nim w Kijowie przy ul. Akademika Zabolotnoho, również posiada kształt plastrów miodu. Mierzy on według różnych szacunków ok. 2 km łącznie ze wszystkimi załamaniami. Na świecie istnieje jeszcze kilka gigantycznej długości budowli, jednakże to blok z ukraińskiego Łucka dzierży bezsprzecznie tytuł socmodernistycznego króla, ze swoją łączną długością sięgającą aż do 3265 m.

Źródła:
Reportaże ukraińskiej telewizji: TCN (У Луцьку є житловий будинок довжиною 3 кілометри – найдовший у світі), Суспільне Луцьк (До дня міста: лучани живуть у найдовшому будинку у світі) oraz Сніданок з 1+1 (Будинок-вулик у Луцьку – одна з найдовших споруд у світі!); https://tiny.pl/53wwrx5b9; https://tiny.pl/j-gn38wdw; https://tiny.pl/bfr7vs5z7; https://tiny.pl/4y0339z3p; https://tiny.pl/z6pv4h-1p;