Osiedle Słowiki w Olkuszu – mieli je zaprojektować architekci z Jugosławii i stworzyć schrony przeciwatomowe
Przejeżdżając drogą krajową nr 94 przez Olkusz – niewielkie miasto, położone pomiędzy Krakowem a Dąbrową Górniczą, trudno przeoczyć niezwykły krajobraz niebieskich dachów spadzistych, połączonych z wielką płytą. To wyjątkowe w skali kraju Osiedle Słowiki, które powstało drugiej połowie lat 80-tych XX wieku. Dzisiaj zapoznamy się z jego ciekawą historią.
Mieszkania dla pracowników
W latach siedemdziesiątych, dekadzie prosperity PRL i rządów Edwarda Gierka, powstała sztandarowa i największa przemysłowa inwestycja tamtych czasów – Huta Katowice. Zakład umiejscowiony na obrzeżach Dąbrowy Górniczej, budowało ok. 50 tys. pracowników budowlanych z całej Polski, a po jej zakończeniu, Huta zatrudniała ok. 30 tys. ludzi. Potrzebowali oni mieszkań, które wznoszono dla nich w pobliskich miejscowościach w ciągu wielu lat, starając się zaspokoić niegasnący głód mieszkaniowy. Jednym z takich osiedli, były olkuskie Słowiki.

Na początku kolejnej dekady, ruszył drugi etap rozbudowy Huty Katowice. W jego ramach, planowano wybudować m.in. nową koksownię, która miała działać w nowoczesnej, pierwszej w Polsce, technologii suchego gaszenia koksu. Lata osiemdziesiąte, były dalekie od „tłustych lat” epoki Gierka. W Polsce nieustannie rósł kryzys, a przesuwanie w czasie inwestycji, nie było niczym dziwnym. Początkowo nowa koksownia miała został otwarta w 1982 r., ale budowa przeciągnęła się aż o kilka lat. Aby móc dokończyć jej budowę, PRL zawarła umowę handlową ze Związkiem Radzieckim w 1983 r., wskutek której otrzymała 130 mln rubli, na dokończenie zamrożonych inwestycji w kraju. Prace nad koksownią ruszyły dalej.

Nowy zakład potrzebował kolejnych nowych pracowników. Władze Huty zachęcały ich wieloma korzyściami – m.in. bezwrotną pożyczką na zagospodarowanie w nowym miejscu, w wysokości 25 tys. złotych (ok. półtorej przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w roku 1984). Ale najważniejszą zachętą była obietnica przydziału mieszkania. Wielu pracowników wraz z rodzinami, pomimo dużej liczby oddawanych w tamtym czasie mieszkań, nadal mieszkało w hotelach robotniczych lub tymczasowych kwaterach. Władze zaczęły szukać lokalizacji dla kolejnych osiedli.

Wybór miejsca na nowe osiedle
Olkusz w tamtym okresie wchodził w skład województwa katowickiego. Położony co prawda na uboczu od Huty Katowice, zaczął być brany pod uwagę, ze względu na rozbudowę dzisiejszej drogi krajowej nr 94 oraz posiadanie gotowych terenów do rozbudowy mieszkaniowej. Dodatkowo przez miasto przebiegała Linia Hutniczo-Siarkowa, oddana do użytku w 1979 r., co ułatwiłoby transport pracowników do zakładu. Władze Kombinatu Metalurgicznego wzięły pod uwagę te atuty i zainteresowały się Olkuszem w kontekście budowy mieszkań dla jej pracowników.

Po nieoficjalnych wstępnych rozmowach, ruszyły oficjalne ustalenia na linii Huta – Miasto Olkusz. 21 lutego 1983 r. dyrekcja Huty Katowice wysłała pismo do Naczelnika Miasta ws. potwierdzenia lokalizacji nowych osiedli w Olkuszu. 22 marca 1983 r. władze miasta zapewniły dyrekcję Kombinatu, o istnieniu korzystnych warunków realizacji zakładowego budownictwa mieszkaniowego na ich terenie. W tym momencie, przyszłe Słowiki, zyskują roboczą nazwę osiedla „Olkusz Północ”. Wstępnie oszacowano możliwość budowy 1500 mieszkań w jednostce „A” oraz 2500 mieszkań w jednostce „B”. Po tej odpowiedzi, ruszyły dalsze przygotowania i ustalenia pomiędzy Hutą, a Miastem. Oficjalnie zatwierdzono lokalizację nowego osiedla mieszkaniowego, za pomocą Uchwały nr 169/83 Rady Ministrów z dnia 2 grudnia 1983 r. w sprawie Centralnego Planu Rocznego na 1984 r. Budowa jednego z ostatnich osiedli mieszkaniowych PRL mogła się rozpoczynać.
Dwa warianty projektu osiedla
Zaczęto przymierzać się do prac projektowych nad nowym osiedlem. Biorąc pod uwagę konieczność przeprowadzenia szeregu uzgodnień z instytucjami: wodociągowymi, spożywczymi itp., a także oczekujących na mieszkania pracowników Huty – czas grał główną rolę. Dlatego na samym początku, zaczęto porozumiewać się z architektami z Jugosławii, którzy mogli przystąpić do przygotowania projektu od ręki. Niestety w trakcie spotkań, wyszły różnice pomiędzy oboma krajami. Architekci zza granicy, chcieli zaprojektować osiedle według swoich krajowych wytycznych. Osią niezgody były… schrony przeciwatomowe – w Jugosławii pod każdym nowym osiedlem mieszkaniowym, należało przewidzieć odpowiednią ilość miejsc dla mieszkańców w takich schronach. Polacy z kolei, powierzchnie pod budynkami chcieli zaplanować w inny sposób. Wskutek dalszych rozbieżności interesów, zaprzestano rozmów z Jugosławianami. Zlecenie projektu powędrowało do polskiego Inwestprojektu z Gliwic.
Od początku planowania inwestycji, wszystkim zainteresowanym stronom zależało, aby osiedle wyróżniało się na tle dotychczasowo budowanych. Władze miasta w rozmowach z dyrekcją Kombinatu zaproponowały, aby bloki miały spadziste dachy, nawiązując do zabudowy olkuskiego rynku. Do tej propozycji, przychyliły się również władze Jurajskich Parków Krajobrazowych, mając na względzie to, że przyszłe osiedle miało być widoczne z pobliskich wzgórz i doskonale wpisywałoby się w lokalny krajobraz przyrody.

Wkrótce zaproponowano pierwszą koncepcję osiedla. Powstała pod koniec 1983 r. w zespole pod przewodnictwem architekta Wojciecha Pawluka. Osiedle miało składać się z bloków od wysokości od 2 do 4 pięter, wykonanych w technologii wielkiej płyty W-70, natomiast załamania budynków miały powstać z cegieł. Podstawowy typ mieszkań miał opierać się na lokalach M-3 i M-4, z domieszką mieszkań M-5 i M-2. Najmniejsze mieszkania miały znajdować się na parterach i ostatnich piętrach. Spadziste dachy miały być pokryte blachą falistą, a także elewacje budynków, z dodatkiem płyt eternitowych. W środku osiedla przewidziane było centrum usługowe w formie rynku, od którego poprowadzone zostały dwa główne ciągi piesze na osiach: północ-południe, wschód-zachód. Całość osiedla miała formę kwartałów zabudowy blokowej.

Druga koncepcja, ta w jakiej odsłonie dzisiaj znamy Osiedle Słowiki, powstała w lipcu 1984 r. Opracowana została przez zespół pod kierownictwem architekta Waldemara Szarapo. Osiedle podzielono na dwie jednostki – A1 i A2, podzielone przez szkołę, przedszkole i żłobek. Całość łączyć miał ciąg pieszy na osi wschód-zachód, a przejście z jednostki na jednostkę prowadził przez mostek, znajdujący się w najwyższym punkcie osiedla. W odróżnieniu od pierwszej koncepcji kwartałów, bloki miały formę wstęg, ze skośnymi dachami dwuspadowymi. Sama technologia budowy była taka sama: wielka płyta W-70 i sekcje narożne w technologii tradycyjnej z cegieł. Typy mieszkań były również w podobnym rozkładzie. Elewacje budynków różniły się od pierwszej koncepcji – miały zostać pokryte vitromozaiką (wpis o niej – https://plytnikpospolity.pl/index.php/2024/07/28/vitromozaika-kolory-wielkiej-plyty/). Wysokość budynków również miała sięgać od dwóch do czterech pięter. W celach estetycznych i zmniejszenia skali samych bloków, dodano jedną zamaskowaną „kondygnację” na dachu, ponad mieszkaniami na poddaszu. Jak się z czasem okazało, mieszkańcy wybijali otwory w sufitach swoich mieszkań, dzięki czemu zyskiwali dodatkową powierzchnię użytkową np. na skład rzeczy.


Czym na pewno odróżniała się koncepcja Waldemara Szarapo, było zaprojektowanie osiedlowego rynku z arkadami, oraz akcentem wysokościowym – wieżą z prawdziwym zegarem mechanicznym. Co ciekawe, jest to jedyna wieża zegarowa z Olkuszu, której nie ma nawet na staromiejskim rynku. Twórcami zegara są: Jan Goraj, Marek Górski, Wiesław Bielecki – zegarmistrzowie odpowiedzialni m.in. za budowę zegara na Zamku Królewskim w Warszawie. Dookoła osiedlowego rynku, w parterach pod arkadami, umieszczono sklepy i punkty usługowe. Jak na czasy PRL, przewidziano sporą ilość miejsc parkingowych – 1 miejsce na 1 mieszkanie, co łącznie dało ilość 1260 miejsc.


Normatyw – zmora architektów PRL
Epoka PRL to również czas nieubłaganych dla architektów normatywów. Tuż przed podpisaniem umowy kredytowej z Narodowym Bankiem Polskim, kontrolerzy wykryli w projekcie, że mieszkania kategorii M-2 na parterach… są o 2 metry kwadratowe za duże, w stosunku do obowiązującego w kraju normatywu powierzchni mieszkaniowej. Po wymianie argumentacji pomiędzy architektami, a kontrolerami, udało się na szczęście zachować dotychczasowe plany, ponieważ ustalono, że przesunięcie owych dwóch metrów z powierzchni mieszkania na część wspólną nie ma największego sensu. Zwrócono również uwagę na koszt budowy osiedla, który w przeliczeniu na 1 metr kwadratowy, przekraczał przyjęte normatywy. Dodatkowo, spór wybuchł również o powierzchnię usług, w przeliczeniu na jednego mieszkańca, który rzekomo był przekroczony o sto metrów kwadratowych – z 350 na 450. NBP miał również uwagi co do samych kosztów budowy osiedla. Ze względu na kształt rozmieszczenia bloków, trzeba było demontować i montować żurawie budowlane na przestawianych torach, ukształtowanie terenu również nie sprzyjało finansom. W dodatku olkuskie nowo budowane osiedle znajdowało się 40 km, od fabryki domów w Sosnowcu Dańdówce, skąd dostarczano prefabrykaty systemu W-70. Niewielką ilość prefabrykatów dostarczano również z fabryki domów z Łagiszy oraz fabryki domów należącej do Chrzanowskiego Przedsiębiorstwa Budowlanego. Mimo wszystkim powyższym przeciwnościom, projektantom udało porozumieć się z bankiem i projekt otrzymał pieniądze na realizacje.


Mieszkania dla Huty i Spółdzielni
W tym miejscu należy nadmienić, że na osiedlu miały powstać bloki zakładowe dla pracowników zakładu koksowniczego oraz spółdzielcze, dla członków Spółdzielni Mieszkaniowej „Metalurg”. Część budowy osiedla dla mieszkań zakładowych była sfinansowana z budżetu państwa, natomiast SM musiała starać się o kredyt.

Jak było już wyżej napisane, projekt Waldemara Szarapo został wybrany przez Inwestprojekt, jako ten przeznaczony do budowy. Architekt pochodził z Wilna, ukończył studia na Politechnice Wrocławskiej i ostatecznie trafił do Zakładu Projektowania i Usług Inwestycyjnych Inwestprojekt w Gliwicach. W swojej dotychczasowej pracy zawodowej, zajmował się przebudową układu urbanistycznego Sosnowca, kierował pracami projektowymi nad Osiedlem Tysiąclecia w Knurowie oraz nad osiedlem Arki Bożka z Bytomia. Za urbanistykę i architekturę Osiedla Słowiki odpowiadali również architekci: Beata Około-Kułak, Z. Woźniakowska, M. Borsa, Zbigniew Chybkowski, S. Kaczorowski.
Wielka płyta w budowie
Prace budowlane ruszyły pod koniec wiosny 1985 roku. Za budowę budynków mieszkalnych odpowiadały: Kombinat Budownictwa Ogólnego Zagłębie, Chrzanowskie Przedsiębiorstwo Budowlae, Olkuskie Przedsiębiorstwo Budowlane. Pierwsze z tych przedsiębiorstw, było doświadczonym realizatorem inwestycji mieszkaniowych, dodatkowo w tym czasie było największym przedsiębiorstwem budowlanym w kraju, zatrudniając ok. 5 tys. pracowników. Oprócz tych dużych zakładów, na placu budowy pojawiły się mniejsze, o węższym profilu działania firmy z aglomeracji Katowickiej. Co było również niezwykłe jak na czasy PRL, do budowy zaangażowano również (głównie ze względu na priorytetowość realizacji) prywatnych rzemieślników. Byli to głównie murarze i cieśle, którzy odpowiadali za murowanie sekcji narożnych budynków oraz dachowe wypusty i balkony na ostatnich piętrach. Na osiedlu miały powstać bloki zakładowe dla pracowników oraz spółdzielcze, dla członków Spółdzielni Mieszkaniowej „Metalurg”.
Prace budowlane prowadzono bez względu na pogodę, zaczynano od 7 rano, a kończono nawet o 23. Codziennie przez plac budowy przewijało się ok. 600 ludzi, którzy na koniec dniówki, byli rozwożeni słynnymi w PRL osinobusami do pobliskich miast. Jak to było normalne w tamtych czasach, budynki oddawano stopniowo do użytku, rodziny wprowadzały się w zasadzie na plac budowy, przez który trzeba było przemieszczać się wśród gęstego błota. Po tym było najłatwiej poznać mieszkańców nowych osiedli – posiadali oni zazwyczaj kalosze na przebranie, które nosili ze sobą „do miasta”, albo ich jedyne obuwie było całe ubłocone.

Nowo budowanym osiedlem interesowały się władze, skąd pojawiały się często „gospodarskie wizyty” na placu budowy, pojawiała się również telewizja. Mieszkańcy Olkusza również byli zaciekawieni osiedlem „niebieskich dachów” i podglądali prace na bieżąco. Kolor dachów z blachy, produkowanej w Hucie Świętochłowice najprawdopodobniej ma swoje korzenie w jego najniższej cenie. Inna wersja jest taka, że kolor niebieski, doskonale kontrastował z otaczającą osiedle zielenią.

Priorytet dla niebieskich dachów
Budowa osiedla Słowiki wraz z nowym zakładem koksowniczym Huty Katowice były uznawane za priorytetowe inwestycje. Dzięki temu, materiały potrzebne do budowy, miano dostarczać praktycznie od ręki i dostawy miały mieć pierwszeństwo przed innymi nowo budowanymi jednostkami. Odpowiedzialność za sprawną realizację, leżała w gestii Wicepremiera Zbigniewa Szałajdy i Wicewojewody Katowickiego Mariana Kachnikiewicza. Przynajmniej tak zakładano w teorii. Ze wspomnień budowlanych, było z tym różnie, jednakże na pewno pomogło to całemu przedsięwzięciu, a szczególnie zdobyciu deficytowej cegły (w budownictwie krajowym dominowała wielka płyta).
Po czterech latach, budowa w końcu przybliżała się do końca. Rok 1989 to czas oddania do użytku ostatniego z 32 bloków osiedla, który mieści się przy Placu Konstytucji 3 Maja 4. Był to również czas pojawiającej się hiperinflacji w kraju, która spowodowała problemy ze spłatą ostatnich transz kredytu. Założone wpływy ze znajdujących się na osiedlu punktów usługowych i handlowych, nie miały pokrycia w rzeczywistości. Nie było możliwości przerzucenia tych ogromnych kosztów na mieszkańców bloków, jednakże z pomocą dyrekcji Huty Katowice i oddzielonej w tym czasie już od głównego zakładu Koksowni, udało się uzyskać środki na zamknięcie kredytu.
Lata 90-te, czas przemian
Na przełomie dekad, nastąpiły również zmiany w samej Spółdzielni Mieszkaniowej „Metalurg”. Działała ona przy Hucie Katowice i jej zadaniem było spełnianie potrzeb mieszkaniowych jej pracowników. Jej osiedla powstawały również w Dąbrowie Górniczej, gdzie znajdowała się jej główna siedziba. Na fali przemian ustrojowych, sami mieszkańcy Osiedla Słowiki, postanowili również wyodrębnić się ze spółdzielni matki – był to popularny proces w całym kraju, gdzie z większych spółdzielni, powstawały mniejsze. W czerwcu 1990 roku, w drodze głosowania powstała obecna Spółdzielnia Mieszkaniowa „Nowa”, która zarządza olkuskim osiedlem.

Również część mieszkań na osiedlu, należących do Koksowni, uległa ustrojowym zmianom. Wraz z prywatyzacją zakładów pracy, dotychczas w PRL należących do państwa, w III RP część mieszkaniowa zaczęła ciążyć sprywatyzowanym zakładom, które miały zajmować się tylko częścią produkcyjną, tym samym nie będąc w stanie dalej utrzymywać mieszkań zakładowych. Uchwalono nowe prawo, które pozwalało na przejmowanie mieszkań przez spółdzielnie mieszkaniowe, a następnie na wykup mieszkania przez lokatorów. Takim sposobem, część osiedla należąca do zakładu koksowniczego, została wchłonięta przez SM „Nowa”. Mieszkań spółdzielczych powstało 318, natomiast zakładowych 942, co łącznie daje liczbę 1260 mieszkań.

Wraz z końcem budowy osiedla, na jego terenie pojawiało się coraz więcej punktów usługowych, sklepów (do legendarnej Baltony ustawiały się kolejki), czy też zaplanowanych obiektów edukacyjnych – 4 września 1989 r. odbyło się rozpoczęcie pierwszego nowego roku szkolnego, w dopiero co oddanej do użytku szkole (której budowę kończono jeszcze 10 lat), mieszczącej się pomiędzy dwoma jednostkami osiedla. Warto wspomnieć, że zaplanowano ją w dosyć nietypowym kształcie – zrezygnowano z dotychczasowo budowanych w kraju szkół w stylu „tysiąclatek” na rzecz zaplanowania sal lekcyjnych na planie sześciokąta. Jest to doskonale widoczne ze zdjęcia lotniczego osiedla. Na osiedlu wybudowano również żłobek i przedszkole. Gdy zniknęło budowlane błoto, mieszkańcy wraz ze spółdzielnia ruszyły do organizacji zieleni na osiedlu. Zakładano przyblokowe ogródki, sadzono drzewa i krzewy, dbano o nowe trawniki. W życiu osiedla uczestniczyły również lokalne kluby zainteresowań.

Osiedle Słowiki było wyjątkowym projektem budownictwa mieszkaniowego w PRL. Udało się zbudować niepowtarzalne bloki, w dosłownym tego słowa znaczeniu – na osiedlu nie znajdziemy dwóch takich samych budynków. Odróżniają się one od siebie układem, liczbą klatek i pięter. W latach 80-tych w Polsce, osiedla przeważnie składały się z powtarzalnych, prostopadłych kompozycji takich samych bloków. Osiedle Słowiki wybija się również kształtem dachów oraz ich błękitną barwą, dzięki czemu przykuwa wzrok już z daleka – zarówno z poziomu ziemi, jak i powietrza. Połączenie technologii wielkiej płyty i tradycyjnego budownictwa z cegły również nie była oczywista w tamtych czasach. Samodzielne osiedle z infrastrukturą towarzyszącą, sprawiło, że mieszkańcom olkuskich Słowików mieszkało się dobrze w latach 80-tych i 90-tych, jak i dobrze mieszka obecnie.
Źródło: Jakub Nabiałek „Osiedle Słowiki. Historia opowiedziana”, Olkusz 2021